netfun blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2008

    MSPANC(K)

    1 komentarz

    Orginał:
    Wskakuj do środka, koteczku!

    Umieść kota w wannie. Przede wszystkim spraw, by zwierzak się rozluźnił. Podnieś go i przytulaj – aż się odpręży i zacznie mruczeć. Upewnij się, że Twój pomocnik też już jest gotów Cię wesprzeć, i zdecydujcie, kto będzie trzymał kotka. Złap zwierzaka i trzymaj mocno za luźną skórę na karku. Kot będzie próbował umknąć, jak tylko zbliżysz się z nim do wody. Trzymaj go na tyle pewnie, aby nie miał szans się wyrwać i utrudniać Ci kąpieli, lecz nie ciągnij go zbyt mocno za skórę na karku, bo możesz go udusić.

    Kiedy kot stoi już w wannie, delikatnie i powoli go zmocz, używając dłoni lub dzbanka. Przemawiaj do niego łagodnie i cicho, pilnując, żeby nie próbował wyskoczyć. Postaraj się, by Twoje ruchy były spokojne i płynne. Kiedy kot będzie mokry, użyj szamponu i delikatnie namydlaj sierść, unikając wrażliwych miejsc, takich jak uszy i oczy. Nie używaj zbyt dużo szamponu – spłukanie piany zajmie wtedy bardzo dużo czasu. Kiedy się upewnisz, że kot jest czysty, delikatnie nalej trochę czystej wody, ponownie sprawdzając, czy ma odpowiednią temperaturę.
    Proszę o ręcznik!

    Kiedy kot będzie już opłukany, połóż ręcznik na jego grzbiecie i owiń nim mocno zwierzaka. Trzymając pod dolnymi łapkami, delikatnie osusz. Jeśli kot jest nadal spokojny, wykorzystaj okazję, aby wyszczotkować mu sierść i usunąć ewentualne kołtuny. Jeśli jesteś pewien, że wysuszyłeś ręcznikiem nadmiar wody, uwolnij czworonoga. Niektóre koty zaczynają biegać zaraz po kąpieli, inne znajdują spokojne miejsce, gdzie mogą się ukryć i dąsać. Nie wypuszczaj kota na dwór przez kilka godzin po kąpieli i upewnij się, że jego sierść jest zupełnie sucha. Nie zapomnij porozpieszczać swojego ulubieńca. Pochwal go, aby następnym razem kąpiel nie była dla niego tak traumatycznym doświadczeniem. Nigdy nic nie wiadomo, może raz wykąpany, Twój kot nie będzie chciał ponownie się ubrudzić. :-)

    Ordynarna przeróbka:
    Umieść kota w wannie. Przedewszystkim spraw by się rozluźnił. W tym celu zdejmij go z pieca gazowego. Szybko bo sie przypali (Kot nie piec). Poprzytulaj go aż zacznie mruczeć i przestanie próbować wyjąć ci oczy. Ostrzegam – to może zająć wam nawet 5 godzin. Ale nie wolno się poddawać. Razem z pomocnikiem ustalcie harmonogram zmian w kwestii przytulania. Jak kot się uspokoi – załóżcie zbroje, i maski ochronne. Czas na część zasadniczą – umieszczanie kota w wannie z wodą. Umieszczenie kota w wannie bez wody jest prostrze ale nie sugerujcie sie tym i nie próbójcie ćwiczyć na sucho. Jak kot będzie juz w wodzie – trzymajcie go mocno ale bez przesady bo biedaka udusicie. Oszczędzajcie też siły bo oderwanie kociej bestjii od maski/twarzy wymaga sporej siły. Ważne by woda była płytka co by sie kot nie utopił. O temperature sie nie martwcie. Jakoklwiek ciepła by nie była i tak ostygnie przed początkiem zasadniczej kąpieli.

    Gdy kota umieścimy już w wannie (i zawołamy dodatkową drużyne rugby do przytrzymania), należy kota zmoczyć wodą – a następnie po zdjęciu z sufitu i ponownym umieszczeniu w wodzie (sufit naprawimy potem), nakładamy nań szampon (na kota nie na sufit idioto, na sufit będzie farba.. ach znowu pomylił) – nie za dużo ani nie za mało, samo nałożenie jest dość trudne bo w zasadzie dysponujemy tylko jedną ręką wolną i te 10 par rąk w pobliżu może nam operacje dodatkowo utrudnić. Gdy kot już jest naszamponowany, zabieramy się za mycie (opatrywać rany będziemy potem, no chyba że drań trafi w tętnice). Płukanie – ważne żeby kota nie utopić i żeby nie wbił ci pazurów w krocze. Tu ważne by woda nie była za zimna ani za gorąca, bo jak będzie nie taka jak trzeba to napewno zginiesz – jak nie w trakcie spłukiwania to napewno tej nocy. I żadne drzwi go nie powstrzymają chyba że pójdziesz spać do sejfu.

    Gdy kot jest już opłukany (a asystent oślepiony… cóż bywa) kładziemy na grzbiecie futrzastej bestyji ręcznik i delikatnie nim zwierza owijamy. Nie przejmuj sie jeśli ci sie to nie uda – to udaje sie tylko panom z Whiskasa trenującym na kotach elektronicznych. Uważaj żeby kot nie wybił szyby w łazience – może sie zranić. Ani nie staranował drzwi, tudzież wyszedł przez podłoge do sąsiadów. Wypuść i módl się żeby jak za 2 godziny wreście wyjdziesz z łazienki straty nie przekroczyły wysokości ubezpieczenia. Ani żeby twój ubezpieczyciel nie umieścił szkód powstałych podczas mycia kota na liście wykluczeń. Do kota przez dwa dni conajmniej sie nie odzywaj ale dawaj mu więcej jedzenia – może jakoś ci wybaczy. Może.

    Żeby wykąpać psa… zawołaj psa do łazienki.

    Żeby nie było – nie cierpie hipermarketów, marketów i innych centrów handlowych. Nie bo nie.
    Ale ja sie zastanawiam – tam nikt nikogo nie trzyma na siłe ani nie każe pracować bo tak. Można się zwolnić.
    Może jak 90% pracowników się zwolni z powodu pensji to do firmy dotrze że to nie Chiny czy inna Azja i że tutaj ludzie chcą jakichś normalnych pensji a nie groszy co łaska. Strajk? A co im po strajku? Firma ich po prostu zwolni i tyle. A zawsze znajdą sie naiwni na ich miejsce.
    Zwalniać się bo mało płacą a do firm dotrze że jak chcą mieć pracowników to muszą im dobrze płacić. Bo jak nie to przyjdzie samemu rozkładać towar, podmieniać metki i przygotowywać 5 życie kurczaków… że nie wspomne o siedzeniu na kasach.

    Katyń

    3 komentarzy

    Taka cicha uwaga.
    Obejrzałam to dzieło polskiej kinematografii – same minusy, jedyny plus to taki że nie zamykają kina na 3 spusty i nie przywiązują do foteli.
    Natomiast jak patrze na reszte swiata co sie tak rozwodzi na temat tego filmidła, że takie ono a owakie… czy oni mają jakąś inną wersje bez Małejmyszy? Albo przeciwnie z inną Małąmyszą tą z wąsikiem.
    I znowu kurwa nie dostaniemy Oskara…

    Głupi partyjniacy są i w chinach.
    O to cytaty:
    „Spielberg złamał zobowiązanie i zdradził ducha olimpijskiego”
    w kraju gdzie nagminnie łamie się zobowiązania względem praw człowieka to chyba mało istotne. Duch… wielu ludzi traci tam ducha.
    „Tworzy filmy science fiction, żyje w ich świecie, fikcja miesza się mu z rzeczywistością”
    Chyba przeciwnie - jest odporny na partyjną propagande :P
    „Pewien zachodni reżyser wykazał się dużą naiwnością”
    No fakt - najpierw się zgodził :P
    „Czy on nie wstydzi się być Amerykaninem?”
    A tu pytają internauci, mówie - możliwe, wielu amerykanów obecnie się tego wstydzi. Ale co to was obchodzi? Wy powinniście się
     wstydzić że jesteście chińczykami.

    Coca Cola i Adidas bojkotować nie będą… jeszcze by musieli zrezygnować z taniej siły roboczej a to by była wielka tragedia.

    Wiec powiem tak:
    Fuck China
    Fuck Coca Cola
    Fuck Adidas

    Albo psycholożka…
    Panie Giertych, ja rozumiem że mamy wolność słowa i każdy może pierdolić o czym chce i jak chce. Panie Giertych to nie cenzura zabrania panu cokolwiek drukować, a to że pańscy koledzy są inteligentni i o ile te pańskie la brochure mogą ich zabawić na pare minut (bo są śmieszne to prawda :P) to nikt chyba niechciałby mieć z tymi bzdurami więcej wspólnego. Zacznie pan pisać z sensem – to i sposnor się znajdzie.
    Co tym razem pan napieprzył? Ach dużo i dużo i znowu wyszło że jest pan kompletnym debilem i zmaiast w polityce powinien pan siedzieć w zakładzie dla opóźnionych w rozwoju…
    Cytaty i polemiki:
    „dla niej ważniejsze są sprawy domowe i o nich myśli w zakładzie pracy”
    Hmm nie ulega wątpliwości że kobiety są jednak bardziej zainteresowane domem, choć nie wszystkie już dzisiaj tak mają. Spora część myśli o tym jedynie w kwestji: ugotować coś, umyć gary, posprzątać raz na jakiś czas.
    Zaś faceci jak wiadomo nie o pracy myślą a o tym jak nie iść do pracy, wypić piwo, co zjeść i o seksie.
    I panu też proponuje myśleć o seksie – oszczędzi pan nam wielu swoich pseudo filozofii.
    „dla niego ważniejsze są sprawy zawodowe, myśli o nich w domu”
    Taaak jeśli jest: piłkarzem, prezenterem sportowym, prowadzi dom publiczny, jest alfonsem i tak dalej w ten deseń. Każdy inny facet poza przypadkami patologicznymi ala informatycy-maniacy czy ginekolodzy co mają tego aż za dużo… myśli o seksie.
    „przede wszystkim pragną miłości”, a mężczyźni – „uznania”.
    Mężczyżni przedewszystkim pragną świętego spokoju, piwa i swobodnego dostępu do kanałów sportowych.
    Kobiety tego samego, ino wolą lepsze trunki i tak dalej. I to kobiety bardziej wolą być uznawane, miłość jest fajna ale nie zastąpi awansu w pracy :P
    „obniżają swoją własną wartość jako kobiety”
    Jak tego można dokonać wedle sir Giertycha? Pracować moje panie. Taaak co z tego że wasz facet to pijak i zarabia na czysto 200 zeta miesięcznie sprzedając złom. Wam nie wolno pracować, macie dzieci rodzić i dom prowadzić. I chyba czarować bo jak tu prowadzić cokolwiek za te 200zł, toć to nawet na benzyne dzisiaj nie starczy.
    „wspaniale nadają się na sekretarki (pamiętają o drobiazgach, potrafią myśleć i pamiętać o kilku sprawach na raz, wyczuwają nastrój szefa, łagodzą napięcia). Rzadziej sprawdzają się na kierowniczych stanowiskach (podejmują decyzje bardziej pod wpływem uczucia niż rozwagi, w chwilach trudnych popadają w depresję, mają mniej inicjatywy, niechętnie podejmują ryzyko.)”
    To fakt kobiety to dobre sekretarki, bo w przeciwieństwie do ogółu męskiego są inteligentne :P Ale kobiety to imho lepsze szefowe, ich decyzje są lepsze, depresja to raczej problem szefów płci-męskiej co często próbują wbiegać po strome górki, a kobiety mają to do siebie że są raczej urodzonymi analityczkami, i wprzeciwieństwie do hopów najpierw dokładnie sprawdzają a dopiero potem robią. I zwykle jak już podejmują to ryzyko to szłusznie. Facetom często się zdarza wtapiać i podtapiać z racji tego że są… narwanymi idiotami spacerującymi po cienkiej linii. Rozwaga jest lepsza od ryzykaństwa :P
    „Oczywiście ona pozostaje rodzicielką, a on, pełniąc domowe funkcje, zwykle gorzej niż ona, staje się kimś mniej wartościowym”
    A potem mamy takiego faceta co nawet sobie skarpetek uprać nie potrafi…

    Domy spokojnej starości chyba zaludniają głównie rodzice których dzieci mają ich w dupie. To jakby wyklucza zaludnianie ich przez zbuntowane feministki i samotnych facetów. Ci sobie jakoś poradzili (albo już nieżyją, albo radzą sobie poprzez sąsiadów/znajomych). Albo są w na tyle dobrej formie że radzą sobie sami.

    Ja też poprosze o ulotke – lubie sie czasem pośmiac :P

    Cytując pana z netto.blox.pl, który z kolei czytuje pana z read/writeweb”
    „po pierwsze trzeba trafić w odpowiednią nisze. są nisze, które, choć być może interesujące, w najbliższym czasie nie zapewnią utrzymania nawet najlepszym blogerom, którzy się w nich osiedlili. są też takie, które „względnie” łatwo pozwalają zarobić na prowadzeniu bloga (np. gadżety)

    po drugie trzeba być najlepszym. w „bogatszych niszach” można być drugim, trzecim, a wyjątkowo czwartym najpopularniejszym blogiem.”

    Ja sie pytam – po co trafiać w odpowiednie niesze? Trzeba sobie takową zrobić :P Moja nisza to pierdolenie od rzeczy w sposób którego 90% ludzi i tak nie rozumie bo za dużo dziwactw piśmienniczych tu istnieje i jest i w ogóle kto wie o co mi chodzi… nie szukam nisz, jak jakaś będzie chciała mnie spotkać to sama podejdzie.
    Być najlepszym… po co? Staranie się być najlepszym zwykle kończy sie tak że stajesz się załosny. Robienie na siłe chyba nie jest dobrym pomysłem, lepiej sie skupić po prostu na pisaniu. Z czasem i tak uznają cie za dobrego lub nie, ale w sumie kogo to obchodzi?
    Blogujesz bo lubisz.
    Każdy ma prawo to robić tak jak chce i na tematy które lubi.  Fakt wiekszość blogów to tylko zapychacze sieci ale może ekhm sie wyrobią. Kiedyś.
    Ktoś się pokusił nawet na tabelke ze wskażnikami co czyni blog lepszym – odpowiedź jest prosta i nie trzeba do tego żadnych tabelek, wykresów ani badań. Autor. Dobry autor może prowadzić bloga opisującego swoje codzienne boje z zatykającym się sedesem i tym podobne, a i tak będą do niego walić tłumy. Marny może prowadzić super hiper technicznego bloga i wszyscy go będą mieli w dupie, bo sie go niewygodnie czyta.
    Można się bawić wskaźnikami, wylicznikami i cholera wie czym. Ale bez autora wszystkie cosie są nic nie warte. A dobrego autora sprawdzać nie trzeba – wystarczy zerknąć do jego stata, nawet jak daje jeden wpis miesięcznie to i tak walą do nie tłumy.

    Kosowo… nazwa wywołująca dziś dreszcze i napady drgawek u przynajmniej kilku szefów państw. Części dlatego że nie lubią jak sie robią nowe państwa (ruscy, za dużo im sie narobiło :P), i lubią mieć władze. Co z tego że hasełka i groźby Putina i ska brzmią cokolwiek zabawnie (choć i troche groźnie). Jakby się zastanowić – to zamiast czepiać się problemów innych państw Putin powinien się skupić na swoim państwie, które ma tych problemów jak kilometrów pustej przestrzeni. Z korzyścią dla państwa i świata.
    Od 17 lutego tego roku, Kosowo jest już państwem. Niewielkim ale samodzielnym i życze mu jak najlepiej. Najważniejsze to żeby inni zrozumieli (zwłaszcza serbowie), że to jest ukoronowanie lat ciężkiej pracy i kres baaardzo długiej drogi po swoje. Przecież ci ludzie nie pragną wojny, nie pragną kłótni czy czegoś tam innego. Pragną tylko spokoju i możliwości bycia sobą w swoim kraju. Po prostu pragną żyć. Rozumieją to (taką mam nadzieje) i polacy i żydzi i pare innych nacji. Rozumieją to pewnie też i ci co kraju nie mają i mieć nie będą, ale już się z tym pogodzili i ich krajem jest teraz ten w którym mieszkają – Romowie.
    W kosowie przeważają Albańczycy więc to do nich należy decyzja, bo są większością. Jednak myśle że powinni dogadać się z serbami.
    Bo oni też tam mieszkają i przecież nic nie stoi na przeszkodzie żeby nadal to robili, pozostaje tylko kwestja dogrania się. I nie jest tak że oni nie mogą nic zrobić bo nie mają roboty – przeciez kosowo to nie jest ziemia obiecana, i trzeba było sobie stworzyć miejsca pracy – jak serbowie zamiast stękać i protestować zaczną to robić, albo przynajmniej szukać (bo nie wierze że nikt im tej szansy na prace nie da, 9 nie da, ten jeden da.). Przedewszystkim powinni próbować się jakoś zasymilować, a nie uciekać i izolować. Nie żeby mieli muzułmanami zostać, a normalnymi obywatelami nowego państwa. Bo w kosowie kim byli do tej pory? Albania ich miała za przeproszeniem w dupie, a oni sami jak te święte krowy chowali sie po kątach i mieli innych w dupie. Najlepiej żeby do nich propozycje pracy same przychodziły… jak zasiłki.
    Wracając do rosji – oni zawsze lubili wtrącać swoje 3grosze. Dobrze wolno im bo czemu nie. Ale czemu nie zajmą się własnym krajem i własnymi obywatelami? Zresztą akurat jestem za tym że jeśli jakaś nacja która pragnie nieżalezności (gdzie szukać – baskowie np.) i chce ją mieć, to dlaczego ma jej nie mieć? Czy nie można iść na podobne zasady jak np. wyspa man i podobne z wielką brytanią? Oni jakoś umieli się dogadać. Boli że nie można mieć całkowitej władzy czy jak? Ale bez przesady. Turcy swój kraj mają i nie potrzebują dodatkowego na cyprze, pewne granice muszą być.

    Mieszkańcom kosowa gratulujemy zaradności.
    Państwom które nie uznały proponujemy zająć się własymi dupkami, bo chyba sie pobrudziły i trzeba wyczyścić. Potem wróccie z powrotem.

    Patrząc po naszej klasie – np. dziś zostałam napadnięta przez jakąś no niezbyt chyba normalną babke, co ma już prawie 4 tysiące znajomych… ja mam troche ponad 90 coś – stali czytelnicy bloga jeśli mogą się wylegitymować numere ip, zapraszam :P w końcu przynajmniej wy mnie znacie… niewiem czy takowi istnieją :P – i dodaje nowych bardzo niechętnie. I tylko osoby albo mi znane albo przynajmniej jakoś kojarzone. Lub kluby czy stowarzyszenia mi bliskie. Nie mam parcia na mase żeby dopić tysiąca, 2, 3… po co?
    Nawet nie znam na tyle dobrze tych 92 osób bo z częścią utrzymuje kontakt tylko przez sieć.
    Czego nie robie? Nie podaje swoje gg na widoku, nie wklejam foty. Bo po co? Ci co mają wiedzieć jak wyglądam to to wiedzą (bo mnie znają osobiście i czasem widzą :P), ci co mnie znają w sieci – raczej się fizycznie nie spotkamy więc, w sumie po co im moja gęba? Jak się kiedyś będziemy mieli spotkac to napewno to uzgodnimy wcześniej.
    Tak naprawde nie widze powodu do tego żeby moja fota gdziekolwik w sieci wisiała, owszem foty klasowe jeszcze ujdą, bo tam stoi całe stado :P I zawsze można je uczynic prywatnymi – bo prywatność jest najważniejsza.
    Są różne serwisy społecznościowe, nasza-klasa teraz już robi za magazyn znajomych. A wszystkie inne? Darujmy sobie. Naprawde nikogo nie interesują nasze fakultety wiszące w sieci (to do ciebie RMK :P), jak ktoś będzie chciał znać nasze kwalifikacje to albo już je od nas dostanie w postaci aplikacji albo sam sie po nie zgłosi.
    Informacja to informacja, każda jest na wage złota. Dziś w dobie hmm gdy kradzież tożsamości to bułka z masłem i nawet smarkacze z windowsami i garścią hakerskiego staffu potrafią tego dokonać – trzeba być czujnym. Takie mamy czasy, globalna wioska – ok, ale nie pozwólny żeby ta globalność wkraczała w sfery prywatne.
    I zastanówmy się czasem czy robiąc sobie super duper fotke nie robimy sobie krzywdy. Bo można być fajnym człowiekiem ale jedna durna fotka i wszyscy będą nas mieli za krótko mówiąc idiote. Jak się wychodzi na fotkach jak idiota to lepiej ich w ogóle nie dawać, bo czego byś nie zrobił i tak będziesz jak idiota wyglądał (np. ja :P)

    Muziiik

    1 komentarz

    Czyli muzyka której słucham…. bedzie chaos bo ja w muzyce kieruje sie tym co mi sie podoba :P

    To znaczy tego co MI się podoba… a to są bardzo różne czasem dziwne rzeczy… najpierw te mniej dziwne

    Meat Loaf, Bonnie Tyler – takie dziwne niby rockowe granie… niby bo to bardziej pop rock… ale jak można nie lubić takiego popu? :P
    Stare nagrania Kylie Minogue i Madonny oraz Cher, mają ten czar którego te nowe już nie mają… bo te nowe są takie jak każde inne… takoż inne gwiazdy i gwiazdki ala Sabrina (kto nie pamięta Boys!!! :P)
    Z nowy popowych to zdecydowanie Shakira (bo robi coś samodzielnie :P), Nelly Furtado (choć ostatnia płyta troche gorsza, ale i tak trzymająca względnie wysoki poziom), czasem Anastasia (znaczy jest do słuchania a nie do uciekania gdzie pieprz rośnie), Roxette i Abba – po całości.
    Z dziwactw – B52 ale tylko fragmentarycznie, Village People takoż. Momenty były? Były :P
    Musicalowe granie z ostatnich dziwactw to fenomenalny Wicked, Sweeney Todd, Rent, Hairspray za Nikky Blonsky i wokal Michelle P. oraz Johna Travolte. Ogólnie starocie muzikalowe z Astairem, czy Travoltą, tudzież Deppem.
    Choć ten ostatni spiewa zdaje się dopiero w ST…
    Odkrycie wprost z musicali – Idina Mendez, niezły głos, fajne pomysły na kawałki…

    Odejdźmy na chwile od lukru i cukru pudru i zejdźmy tam gdzie panowie od promocji zaglądają rzadko.
    G7 Welcoming Comittee i ich propozycje:
    Clann Zu i Warsawpack, oba już niestety niebyłe ale oba świetne. CZ to jazz, folk i progresywa, fenomenalne skrzypce i głos Declana DeBarry – ten także i solo. Warsawpack to rapcore ale inny, bo zmieszany z jazzem i mocno prospołeczny.
    The (International) Noise Conspiracy, Prophagandi, The Weakerthans to społeczno-anarchistyczny punk rock… i do tego dobry :P
    Co dalej poza telewizornią – God is a Astronaut, fenomenalny instrumentalny band, posłuchasz zakochasz się.
    Koby Israelite to facet orkiestra a Johna Zorna wszyscy chyba kojarzą. Takoż Franka Zappe, zespół Primus. Ci co nie kojarzą po prostu nie leżą w targecie – znaczy nie są mocno zakręconymi ludźmi lubiącymi mocno pokręcone dźwięki.
    Primus to także solowe projekty Lesa Claypoola, chyba jednego z najlepszych basistów, obok Pastoriusa, Millera i innych.
    Dalej mamy dziwaczne projekty Mike’a Pattona, Fantomas czy troche mniej dziwaczny Tomahawk no i wręcz mainstreamowy Faith No More…
    Wracając w okolice folka, jazzu i tak dalej mamy kapele ze stajni Tzadik i nie tylko… Bester Quartet, Aga Zaryan, Masada, Kroke, Giora Feldman, Charming Hostess i mase innych… to bardziej klezmerskie… bardziej irlandzkie to Enya i Moya (tu pop, klasyka w drugim przypadku wręcz muzyka chrześcijańska), Clannad, polski Carantouhill i setki innych nie mnie dobrych… z bardziej punkowych np. The Pogues, Flogging Molly, Dropkick Murphys i parenaście innych.
    Zaś robiąc zwrot ku punkowi to co – klasyka Sex Pistols, The Clash, The Ramones… przed klasyka czyli Television, Patti Smith Group, i reszta garażowego rocka, niezapominajmy o Siouxie and the Banshes, szczątkowo Velvet Undeground, Richardzie Hell, Nina Hagen, Iggym Pop, Billym Idolu (imho winny powstania pop punka :P), Suicidal Tendencies (hardcore, skate punk), Embrace, Rites of Spring, Husker Du (prawdziwe emo, nie żadne pomalowane laski z obecnych emo bandów), Sunny Day Real Estate, Jimmy Eat World i tak dalej (druga fala prawdziwego emo), At-The-Drive-In (gdzieś między latino punkiem, emo a post-hardcore).
    Masa kapel pseudo-emo z którym chyba tylko nieliczne się do czegoś nadają: Taking Back Sunday, From First to Last, Something Corporate, Story of a year.
    Bad Brains – klasyka hardcore i muzyki reggae, Fugazi – hardcore i indie rock.
    Nowe progowe granie od Coheed and Cambria, przez Mars Volta, post hardcorowe Fair to Midland, Pure Reason Revolution.
    Stare progowe czyli Dream Theather, Rush, Pink Floyd, Emerson Lake Palmer, Jethro Tull, Yes, czasem The Beatles, Marillion, Cream i masa innych.
    Dziwactwa wielogatunkowe jak Queen.
    Dziwactwa hardrockowe: Black Sabbath czy Led Zeppelin i tak dalej.
    I to nadal nie jest nawet połowa :P

    Jeśli chodzi o szeroko rozumiane popularne granie to lubie różne kapele, nawet Linkin Park :P
    Ale większość z nich to produkty do lubienia no i w sumie mają być do lubienia a nie koniecznie do słuchania :P
    Papa Roach, P.O.D. jakos sie bronią.
    Takoż mniej znane Project 86 i inne chrześcijańskie bandy, grające solidnego rocka choć kto by się spodziewał?
    Inne fajne jak Taproot, Breaking Benjamin też nie mogą wyleść spod dywanu… za mało mainstremu w mainstreamie :P
    Jeśli chodzi o rap z rockiem to jest masa fajnych kapel od Zebrahead, 311, (Hed)Pe, Insane Clown Posse a to nadal ino góra. Linkin Park gdzieś u dołu stawki, nie na samym dole ale jednak niskawo. I tak dalej. To co znane zwykle jest gdzieś poniżej… normy.
    Dodajmy jeszcze image artystów zwykle pasujący do granej przez nich muzyki jak pięść do nosa, grający słodkiego punka Good Charlotte wygląda jakby grali nie przymierzając Black Metal czy jakiś ostry Hardcore…. i żeby tylko oni…

    <a href=”http://wiadomosci.onet.pl/1689008,69,1,1,item.html”>Tu zaczniemy</a>
    Wedle tego artykułu zwłoki pewnego faceta odnaleziono po uwaga 8 latach, bo zaczeły emitować smrodek. Cóż po 8 latach to nie zabardzo co ma śmierdzieć chyba że kości i skórka :P Tak też podali nasi dzielni dziennikarze. Zapewne uznali że podane przez innych dzielnych dziennikarzy 5 lat to za mało. A ci uznali że 5 miesięcy to zdecydowanie za mało. Widać jak łatwo z nudnego newsa – ot zwłoki staruszka niezauważone przez innego staruszka przez 5 miesięcy, nic specjalnego to się zdarza. Nawet całkiem często bo ze staruszkami bywa różnie. Ale 5 lat? To już coś. Co z tego że większość względnie inteligentnych ludzi odrazu zakapi że po 5 latach to nie ma co śmierdzieć. A nasi chcieli być lepsi i zrobili z tego 8 lat…
    Wniosek – dobry dziennikarz musi umieć umiejętnie kłamać. 1% sie kapnie 99% to kupi i masz kase na nowe kłamstewka…


    • RSS