netfun blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2008

    Wiecie ja myśle że bicie dzieci – w sensie kary za bardzo poważne przewinienie którego po prostu nie da się inaczej ukarać (a takie przypadki występują może ze dwa razy w życiu każdego dziecka, poza przypadkami szczególnymi) jest dobre. Ale jeśli jest to klaps/bądź jeden mocniejszy cios. A nie katowanie bo tak. Bez powodu. Albo z głupiego powodu. Nie zjedzenie obiadu, nieodrobienie pracy domowej czy u malucha po prostu płacz (bo głodny, bo samotny) to nie jest powód do bicia. Bicie to zawsze ostateczność (bo przemoc jakakolwiek jest ostatecznością). Ale przemoc do dzieci to nie jest Tylko bicie. Bicie to zaledwie wierzchołek góry lodowej. To także wyzywanie, robienie z dziecka ofiary (jesteś gorszy, taki czy owaki), zaniedbywanie i tak dalej. Samo oglądanie pijanego rodzica to już jest forma przemocy – to krzywdzi psychikę nie ciało. Sama dyskusja bić czy nie bić nie ma sensu jeśli sie nie zastanowimy – nie bicie prowadzi do bezstresowo wychowanych młodych ludzi bez norm (bo nie wiedzą że jeśli sie zrobi coś naprawde paskudnego to to zaboli… że będzie kara). Bo gdzie sie niby tego mieli nauczyć? A druga strona to dzieci bite bo tak. Bo rodzicom nie zależy na nich, a dzieci mają tylko dlatego że nikt im nie powiedział że istnieją tabletki i gumki. Te dzieci im przeszkadzają. Dlatego dzieci muszą cierpieć – bo przecież taka „matka” i taki „ojciec” też cierpią. Najpierw 9 miesięcy ciąży a potem jest gorzej…. imho takich ludzi należało by po prostu prewencyjnie sterylizować. Paskudne i zalatuje Hitlerem, ale ludzie ci naprawde nie powinni mieć dzieci (ani zwierząt). Co więcej często nie powinni także mieszkać tam gdzie mieszkają inni normalni ludzie. Bo sie po prostu nie nadają. Niewiem dlaczego, może to jakiś defekt psychiczny, genetyczny, błędy wychowacze ich rodziców… a może po prostu musi tak być że część ludzi musi być aspołeczna, brutalna i niegodna życia wśród ludzi. Innych ludzi. Ale to że ich dzieci cierpią to też wina głuchoty otoczenia. Lepiej olać, głośną muzykę od 6 do 22 przeżyć z zatyczkami na uszach albo gdzieś indziej… byleby nie patrzeć na ból i cierpienie niewinnych dzieciaków które jeśli dożyją mają szanse zostać takimi samymi troglodytami jak ich rodzice (zwykle matki, bo ojca to nawet sama matka nie kojarzy). Może czasem warto zareagować? I ocalić jedno inteligentne istnienie od przejścia w tryb Homo Sapiens Absurdus.

    Najpierw zastanówmy sie co to jest religia. Co to jest wiara. Czy w ogóle potrzebujemy jakiejś wiary. Oczywiście dziecko tego nie wymyśli, ale też i ono niezbyt potrzebuje jakiejś wymiernej wiary – dla niego „bogami” są rodzice, a potem inni dorośli. To oni jako ci więksi i mądrzejsi pokazują młodemu droge. Nie zawsze mają racje – ale o tym człowiek dowiaduje się dopiero gdy dorośnie. Zaś wiara… wiara to sprawa prywatna, albo sie chce ją mieć albo nie. Nie mozna jej narzucać bo to rodzi patologie – fanatyzm, mylne wyobrażenie o świecie (moja religia jest super a każda inna jest zła – bo nie znam żadnej innej wiary i nie widze powodu żeby w ogóle poznawać). Nie zapominajmy że samo doczytanie o cudzej religii nie sprawi że nagle zaczniemy ją wyznawać… a chrzty, komunie i inne robione tylko dlatego że wszyscy tak robią… zastanówmy się – chrzest i komunia to dziś takie święta dla świętowania. Naprawde niewielu ludzi traktuje je powaznie, dla większości to tylko jeszcze jedna okazja by zapić i sie pobawić. A religia to nie zabawa. Religia musi być:

    1. Świadoma
    2. Prawdziwa
    3. Szczera
    4. Nasza

    Dziecko nie zrozumie religii ani przesłania wiary. Nie zrozumie też ateizmu czy panateizmu. Dla niego Bóg to tylko słowo, 8-latek w komuni świętej, nie widzi niczego świętego… on widzi prezenty. Zaś robienie z malucha od małego katolika (lub innego wyznaniowca) zwykle rodzi patologie – w skrajnych przypadkach nawet ciężką chorobe psychiczną, którą „oświeceni” klechowie mogą wziąć za opętanie (wide przypadem Michel). Dziecko wychowywane neutralnie, w przeświadczeniu że nie ma złej wiary, są tylko źli wyznawcy – będzie dobre. I potem samo dokona wyboru, czy potrzebny mu bóg (i jaki) czy też nie.

    Kredyt, karta kredytowa (z banku czy marketu). Fajna sprawa kupujesz, potem płacisz. Jeden haczyk – kupujesz jak zwykle nie masz kasy. Jak ci sie nie daj boże powinie potem noga i nie będziesz miał kasy w ogóle to masz przesrane.
    Kredyt – dla kogoś kto napewno wie że nagle nie zostanie na lodzie zdługami. Bo synonimem słowa kredyt jest dług. Nie spłacisz, zapomnisz, zabraknie ci – masz dług. A bank to nie kolega nie będzie za tobą chodził i prosił tylko zrobi ci paskudny numer i np. naśle komornika…
    Ale fajny ten kredyt nie? Nie kredytuj się, żyj wolnym bez debetu :P

    Sprawa żołnierzy oskarżonych o ludobójstwo jest dziwna. Raz że przepraszam bardzo – to są żołnierze, pojechali na wojne (a nie na grzyby), sprzęt polskiej armii jest taki jaki jest a żołnierz ma wykonywać rozkazy. Jak ich nie wykona to ma problem. Ale uwaga jeśli je wykona i przypadkiem stanie sie taka tragedia to kto jest winny? Ten kto planował akcje, i miał ją tak zaplanować żeby nikt niewinny nie ucierpiał, sprawdzić czy w ogóle można takową akcje wykonać (bo może po prostu nie dało sie tego zrobić bez niewinnych ofiar – bywa i tak), czy żołnierz który zasadniczo nie jest od myślenia. A od wykonywania rozkazów. Czy mu sie ten rozkaz podoba czy nie. Owszem ideałem jest żołnierz który może/umie sie postawić, ale sorry stawiać to sie można na poligonie. Na wojnie jak sie postawisz to raczej masz gwarancje że wrócisz do domu i będziesz bezrobotny, koledzy powiedzą że jesteś tchórzofretka i tyle. Tam nikogo nie obchodzą twoje skrupuły, opór czy strach. Dlatego właśnie imho nie powinno się ciągać po sądach żołnierzy a ich przełożonych. To oni wydali rozkaz, a żołnierze tylko ten rozkaz wykonali. Zresztą to jest wojna. Tylko ktoś wychowany na tv może myśleć że te ofiary z NK to jedyne cywilne ofiary w całej tej wojnie. Nie. One są – zabijają i amerykanie i nasi i ich czy inni. Przypadkiem. Co innego napaść i zabić z rozmysłem bo tak. Co innego mieć rozkaz i przypadkiem kogoś trafić. Żołnierz oczywiście powinien umieć reagować, ale z drugiej strony jeśli będzie wpadał w depresje za każdym razem jak kogoś niewinnego przypadkiem zastrzeli (na wojnie to sie zdarza często) to co? To sam zginie. To są twardzi faceci nauczeni że albo będą jak skały albo ich ktoś zastrzeli bo sie zawachają. Zwłaszcza ze tam i cywile mogą być uzbrojonymi po zęby bandziorami (jak wszędzie indziej), dzieci mieć pod ubraniami bombe… chwila wachania i jesteś trup. Nie wykonasz rozkazu – masz przesrane. Wykonasz rozkaz i coś sie stanie – masz jeszcze bardziej przesrane.
    Będą jeszcze jacyś ochotnicy?

    Prosze z powagą :P (komentarze w nawiasach)
    Znaki opętanego prawdziwe te są:

    1. Jeśliby koźlęciny przez 30 dni jeść nie chciał. (Cholera wychodzi na to że ciężko nie znaleść nie opętanego :P)
    2. Jeśli ma oczy straszne, członki słabe. (Cóż to normalne u ekshibicjonistów, członek słaby ale uoczy straszne)
    3. Jeśli nie chce mówić psalmu: „Miserere mei Deus” („Boże, zmiłuj się nade mną”) etc., (YYYYY)
    4. Jeśli mówi językiem cudzoziemskim nie nauczonym. (Jak 3/4 naszego sejmu i senatu, prezyden i premier… mamy sie bać?)
    5. Jeśli na czytanie nad nimi egzorcyzmu strachają się kapłana i ręki jego. (Ciężko znaleść kapłana z pacynką)
    6. Od niektórych wychodzi zimny wiatr. (Znaczy się jak ktoś puszcza bąki to jest opętany? Dzifny jest ten świat)
    7. Niektórych głowa dziwnie ciąży. (Studenci i maturzyści…. egzorcysta czeka!)
    8. Innym mózg ściśniony bardzo zdaje się. (Jak wyżej)
    9. Innym coś się zdaje rzucać w żołądku, jak gałka albo wąż, jaszczurka, żaba, skąd womity ciężkie. (Kac…)
    10. Innym brzuch się zdyma jako bęben. (Ciąża… ciekawe co ma do tego ksiądz :P)
    11. I to znak opętanego: serca ściskanie, rzucanie się jak ryba w której części ciała. (Ani chybi zawał)
    12. Przechodzenie od głowy do nóg, od nóg do głowy jakiegoś wiatru. (Orkan)
    13. Znaki bywają czarne, napuchłe gęby, gardła podnoszenie, nadymanie. (Trzeba przestać dusić)
    14. Na pytanie hardo odpowiadają. Spytani często, choć przymuszeni, gadać nie chcą. (Oddać do lepszego śledzczego)
    15. Czasem nad miarę dyskursują (rozprawiają), ale nie wiedzieć, co by to był za dyskurs. (Cholera znowu ci politycy)
    16. Sen miewają cudnie twardy i jakby byli bez zmysłów, często się prezentują. (Znaczy się zmazy nocne? Aj Aj biedni faceci)
    17. Często się czegoś nagle lękają. (Ludzie! Nie lękajcie się… bo was napadnie egzorcysta i umrzecie z głodu i przemęczenia!)
    18. Różnych zwierząt, bestii głos naśladują, jako to ryczenie lwów, niedźwiedzi, wołów, szczekanie psów, kwiczenie, beczenie etc. (nie bawić się z dziećmi… nigdy w ten sposób)
    19. Zębami zgrzytają, jak psy wściekłe zapienią się. (Objawy wścieklizny)
    20. Idą nad jakie przepaści, na drzewa, mury. (Samobójcy)
    21. Od ręki na sobie cudzej położonej czują coś albo zimnego, albo gorącego, albo ciężkiego. (Co mnie macasz łapy masz zimne!)
    22. Położenie na sobie relikwii sekretnie czują, każą odrzucić, smrodem nazywając. (Jeśli ta relikwia była ciut nieświeża to sie nie dziwie… kto by chciał byc macany przez czyjes płucka?)
    23. Wszelkie rzeczy duchowne, święcone mają w nienawiści, osobliwie księży, egzorcystów; w kościół wnijść nie chcą. Krzyża, wody święconej, ewangelii, pasji czytania tak nie lubią, że się zżymają, rzucają jak na torturze, pocą się, zgrzytają, w zmysłach tępieją, pomieszanie wielkie pokazują, na ziemię padają. (Padaczka…)
    24. Będąc z natury prości, nieuczeni, litery nie znający, jeśliby głębokie, wysokie rzeczy interpretowali, innych sekreta rewelowali (wyjawiali), grali na instrumentach, prorokowali, różnymi mówili językami: jeśliby coś nad moc, naturalne siły, co supernaturalnego czynili, wtedy prawdziwie są opętanymi. (Cholera kto dzisiaj jest nie opętany?)

    Istnieje cała masa stron typu kliknij guziczek, pomozesz komuś. Wyślij sms pomożesz komuś. Prawda jest brutalna – dupa nie pomożesz, to tylko zwykle tricki na poprawe obrazu firmy. Nie byłabym taka pewna czy cokolwiek konkretnego sie tam zbiera. A jeśli nawet sie zbiera to czy faktycznie po to by pomóc komuś? A nie tylko poprawić swój image.
    A pomóc można niestety tylko w jeden sposób, bez pośredników (którzy zabiorą coś dla siebie a zostanie 1% dla potrzebujących), własnymi rękami.
    Czasem trzeba postać przy garach i rozlewać zupe w jadłodajni dla tych którym w życiu nie wyszło.
    Czasem zrobić zbiórke bo dzieciaki z biednych rodzin poza jedzeniem potrzebują też ubrań, książek do szkoły, przyborów szkolnych, zabawek czy też czegoś tak durnego jak wycieczki do kina, do zoo czy gdzieś indziej np. do Zakopanego zobaczyć góry. Tutaj trzeba samemu coś zorganizować, zebrać, sponsorzy? Taak ale oni dadzą ci tyle co nic a tym masz sie obkleić ich logiem.
    Ludzie którzy z powodu choroby mają problemy z tak głupimi rzeczami jak zrobienie zakupów, dojechanie gdzieś, posprzątanie domu, a są sami i nikt im nie pomaga. Im też można a nawet trzeba pomóc, nawet jeśli nie zawsze chcą – czasem trzeba po prostu troche się hmm namęczyć :P
    Samotne osoby w podeszłym wieku to też nie Yeti. Trzeba im zrobić zakupy, wozic do lekarza, dom sprzątać, pranie zrobić. Boli. I jakby nie patrzeć łatwiej kliknąć na guziczek…
    To tylko trzy przykłady, bo naprawde można robić dużo. Trzeba tylko chcieć. To jest dobroczynność, a nie klikanie na guziczki i liczenie na to że to cokolwiek da. A sytuacja masy ludzi nadal leży i kwiczy.
    Pomyśl czasem o tych wszystkich ludziach obok ciebie. Może potrafisz im pomóc? Tylko ci sie nie chce…

    Podobno muzyki ale w sumie…

    • znajdujemy jakąś dzierlate piękną i powabną bądź młodzieńca ładnego, w zależności od aspiracji może być męski bądź metroseksualny, dopuszcza się też wersje 2in1 (przykład ten od Jordan, Peter Andre bodajże). Inteligencja takiej gwiazdy musi stykać do podpisania się imieniem i nazwiskiem, więcej nie potrzeba. Gwazdy rekrutujemy ze szkolnych gwiazd, otoczenia s.g. bądź szkolnych dziwaków (z pominięciem Geeków). Nie musi umieć śpiewać, grać ani komponować. Nie musi też umieć tańczyć. Jeśli nie jest przesadnie ładna mówimy że ma orginalną urode.
    • przygotowujemy single promocyjne, z wykorzystaniem jakiegoś Super Duper Producenta Muzycznego. W zależności od przeznaczenia gwiazdy mogą to być pojedyńcze single (po wyjściu płyty kupi ją pare osób i wszyscy o gwiezdzie zapomną, poza brukowcami, a kolejne płyty gwiazdy bedą zajmować miejsca 50-100 na listach przebojów), bądź całe płyty (tu zakładamy popularność gwiazdy przez kilka miesięcy, bądź lat, a nawet jakąś trase koncertową). Ważne żeby w obu przypadkach ci co śpiewają za gwiazdy byli anonimowi. Ewentualnie z zastosowaniem super technik produkcji dzwięku robimy gwiezdzie głos bez udziału dublera.
    • przypadek szczególny to zespoły stylizowane na rock, ostatnio w modzie są nieletni (pedofile są zwykle nadziani, to dlatego), dajemy im gitary, fajne melodyjne podobno rockowe kawałki i voila, mamy nową nieletnią rock star (vide Tokio Hotel i Killerpilze, bądź nasze rodzime Blog 27). Umiejętności muzyczne zbędne, na płycie grają i śpiewają anonimowi muzycy sesyjni, wokal można przerobić, na koncertach pełen playback (nawet nie podłączamy niczego bo po co, w sumie po co w ogóle wozić nagłośnienie? :P), perkusiście albo nie zakładamy naciągów, albo dajemy elektroniczną perke i wyciszamy. Image – najlepiej modne emo, bądź classic punk/grunge, czy tam inne kindergoth. Kasa płynie, pedofile sie cieszą.
    • po zakończeniu eksploatacji muzycznej, bądź jeszcze w czasie jej trwania, wykorzystujemy jeden z podpunktów kontraktu – każda informacja w prasie, tv i radiu o gwieździe to nasz zysk. Więc generujemy możliwie jak najwięcej skandali (zwłaszcza jak widzimy że muza gwiazdy już sie przejadła), nasz szpieg spacerujący wszędzie za gwiazdą w stosownym momencie daje znak paparazzi itp. Można jeszcze wypuścić jakąś sex tape (albo inną tape).
    • gwiazda która już próbowała coś nagrywać (ale pies z kulawą nogą jej nie zna), dostaje szanse by zrobić kariere. Dajemy jej nowy lepszy materiał, nowy image, pare skandali, pare singli… i ssiemy aż sie opijemy i odpadniemy. Dotyczy też gwiazdek pop rocka powyżej 18 roku życia. W ich przypadku można też zastosować kreacje od podstaw, czy bieremy taką osiedlowo-garażową kapele, przerabiamy na emo-cośtam mhrok i pisanki… i voila (vide Good Charlotte i My Chemical Romance)

    Synek podchodzi do ojca:
    - Tato, tato! A chodź walniemy babcię w gębę!
    - Ty co? Chory jesteś? Odbiło ci? To moja MAMA!!!
    - Aha, znaczy tylko moją można!?

    Coś jest w tym kawale… ta taki mężulek nie widzi powodu by nie bić swojej małżonki… ale mamusi już nie (poza wyjątkami specjalnymi :P). Gdzie tu logika?


    • RSS