Ile się słyszy o atakach psów (zwykle ras oględnie mówiąc groźnych, nawet spoza listy 11 potworów) na ludzi. Czasem śmiertelnych. Zacznijmy od tego że wielu ludzi kupujących psy nie powinno mieć pod opieką nawet chomika, a co dopiero wielkiego psa. Amstaff to ogólnie rzecz biorąc spokojny pies, ale wymaga on odpowiedniego podejścia. Właściciel który nie wie co bierze i ja to trzeba hodować jest krótko mówiąc idiotą. Amstaff zalicza sie do tych psów które dążą do dominacji w stadzie i niestety bez szkolenia i odpowiedniego traktowania (nawet trochę brutalnego, czasami) taki pies po prostu wejdzie nam na głowę. To nie jest piesek zabawka, a opinia iż amstaffy to miłe pieski, zdatne do przebywania przy dzieciach wzieła się chyba z powietrza. Psy takie jak amstaffy jeśli juz mają przebywać w dziecięcym towarzystwie, to tylko pod opieką dorosłego. Te psy nie zostały wychodowane jako kanapowce, i nigdy kanapowcami nie będą. Zawsze gdzieś tam będzie się czaić odrobina niebezpiecznego i groźnego psa. Tego psa trzeba odpowiednio wychować, i nie dawać mu szansy na osiągnięcie dominacji. I napewno należy go szkolić, u specjalisty. Ufanie że ja sam wychowam psa, jesli sie nie jest specjalistą to jak ufanie ze granat z wyciągniętą zawleczką okaże się niewypałem. Niestety laicy często nie zauważają nawet momentu gdy popełnia błąd. Zwykle drobny. Ale z tego błędu może potem wyrosnąć tragedia – pies kogoś zagryzie.

Dalej, już nie o amstaffach. O ludziach którzy kupują sobie psa który jest wielki, bądź wyrasta na wielkiego. Są tacy co nie wiedzą co kupują. I ten piesek lata se samopas po podwórku. Nic że niemalże przerasta półtorametrowy płotek. Nic że jest ewidentnie agresywny w stosunku do obcych – bo to jest cecha którą właściciele domów kochają. A potem są zdziwieni jak ich piesek zagryzie bogu ducha winnego przechodnia. Psa należy oczywiście szkolić pod kątem obrony domu, ale szkolić z głową.
Ochrona domu to nie jest atakowanie każdego kto podejdzie do płotu, i nie jest domownikiem. Ochrona domu to nie pozwalanie wejść na teren posesji komuś kto próbuje to zrobić w nietypowy sposób o nietypowej porze – noca przeskakując płot, otworzyć okno bądź wyważyć drzwi. Pies nie powinien podbiegać do furtki na widok kogoś kto po prostu wkłada coś do skrzynki na listy.
Jeśli to robi to znaczy że właściciel nie zainwestował w tresure i trzyma na podwórku maszynkę do zabijania. A co jak kiedyś zapomni zamknąć furtkę? I zginie dziecko, listonosz, przechodzień? Czyja to będzie wtedy wina? Psa. A nie właściciela przypadkiem?