Pamięta ktoś jeszcze historie o artyście Vargasie z Kostaryki? Przypomne – pan ten zamknął psa w galerii i rzekomo go głodził. Rozpętała sie batalia w sieci jak stąd do uzbekistanu… a to była prowokacja.

Pokazała ona że bardziej nas obchodzi los jakiegoś tam psa z kostaryki niż tych setek psów pętających się po naszych miastach…

Ale na Vargasa oburzaliśmy sie wszyscy… a pies ma sie dobrze, był karmiony, został przygarnięty… cel został osiągnięty.