netfun blog

    Twój nowy blog

    Wpisy w kategorii: Bez kategorii

    Zacznijmy od tego skąd właściwie KAI wiedział o przeprowadzonym zabiegu? Wróżke wynajeli? Co biskupi mają do gadania w kwestji mania dzieci, aborcji itp to każdy wie – nic nie mają.
    Zacznijmy od najważniejszego – to czy ona została zgwałcona, czy też było w tym więcej jej zgody to inna para kaloszy.
    To 14 letnia dziewczynka, jej wiedza o seksie i rozmnażaniu zapewne jak u większość 14 latek pochodzi z gazetek i dyskusji z koleżankami. 14 letni chłopcy w tym wieku czasem miewają już praktyke i takie naiwne średnio świadome 14 latki (a i młodsze) są im pod ręke. Dalej – praktyka nie równa sie wiedza, więc taki 14 letni Don Juan nie wie że trzeba użyć gumki. Bo i skąd.
    14 letnia dziewczyna zaciągnięta do łózka pod pretekstem przytulanek albo nie powie nie albo powie je o pare minut za późno.
    A potem klops. Teksty gdzie była matka, są bezsensu. 14 latki zwykle same już sie poruszają po świecie, wina motki to tylko to że nie uświadomiła córki na te wszystkie współczesne problemy związane z rozrodem. A to wina Tabu jakie ciąży na seksie jako takim. I tego że antykoncepcja to słowo nieznane dla nadal sporej grupy ludzi.
    Co dalej – jest już po. Więc Katole powinni się zamknąć i oddać modłom czy co tam zwykle robią katole kiedy akurat nie manifestują przeciw aborcji/antykoncepcji/homoseksualistom/i czego tam oni jeszcze nie lubią. Dziewczyna chciała, podpisała i to jej zrobili ten zabieg nie mamusi. A że zmieniała zdanie… sorry dorosła kobieta zmieniała by zdanie nieraz gdyby ją zasypano sms’ami i obraźliwymi komentarzami, w prasie, w necie i na forach.
    Prokuratura powinna się zabrać do roboty – skąd fanatycy mieli jej dane osobowe? Skąd mieli informacje o miejscu gdzie ma sie odbyć zabieg. Skąd w ogóle wiedzieli o niej?

    Dla wszystkich odpisujących – Jestem Kobietą Nie Facetem.

    Tyle rozgrzewki czas na meritum sprawy. Przedewszystkim możecie mi powiedzieć dlaczego ludzie tak lubia sie obrażać na cudze widzimisię? Np. nie lubie jakiejś kapeli, opisze to – stado obrażonych, bo ja nie mam racji bo tak. Bo sie nie znam.
    Opiszesz coś co ci sie w jakiejś religii nie podoba – twojej, cudzej – skomentujesz artykuł prasowy, skandal jakiś tam – zawsze wylezie jeden z obrażonymi uczuciami religijnymi…
    Czy ludzie naprawde mają aż takie słabe te swoje poglądy, przekonania, fascynacje że sie muszą obrażać na każde słowo na nie? Owszem ja rozumiem że można napisać – sorry ja sie nie zgadzam bo tak tak, a nie odrazu wyskakiwać z ciężkimi działami. Akurat ciężko obrazić czyjeś uczucia religijne albowiem to jest sprawa hmm prywatna i większość ludzi obraziło by się na jakieś wyjątkowo wulgarne rzeczy typu – oblanie moczem świętego obrazka czy podobne. Ja jakbym miała sie zachowywać tak jak ci biedni z słabymi poglądami to musiałabym sie obrażać na każdy papierek/śmieć na chodniku bo jako że Boga utożsamiam z Przyrodą…. to taki papierek to obraza boskiego majestatu :P
    Bez jaj :P

    Mr Nevermind (zaiste trafna ksywka dla kogoś kto za wiele nie myśli samodzielnie):

    „Co do JPII Wielkiego.
    Nawet szkoda mi słów na to jak bardzo sie mylisz.”

    To po cholere tyle napisałeś?

    „Zapewne jesteś ateistą.”

    Nie orzeszku wyznawcą judaizmu reformowanego. Ale dla ciebie to pewnie to samo.

    „Nie pisze teraz jako ktoś kto ma Jana Pawła II za autorytet…a może i po części.”

    No to jak w końcu masz go czy nie masz? Weźsie facet zdecyduj.

    „Ale jako ten co wie jak wiele ten człowiek znaczył dla niemal całego świata.”

    Tak pod warunkiem że twój świat zaczyna się i kończy w Watykanie i Polsce i garstce krajów z ostra propagandą katolicką. Wszędzie indziej na świecie mają inne problemy.

    „Jego mądre myśli i motta pomagają nawet mi. Gdzieś na którymś zeszycie mam podane jego słowa czym jest miłość.

    Zaiste ja sobie to powyższe też napisze na jakimś zeszycie. Chyba napisane nie podane, chyba że podajesz słowa na zeszytach.

    „Rozumiem, że odcinanie się od kultu Jana Pawła II i krytykowanie tego kultu może być zadziwiające czy oryginalne.”

    Raczej przejawem inteligencji. Jako żydówka nie uznaje kultu ludzi jakichkolwiek więc to chyba logiczne że kult JP2 też mi nie leży.

    „czyli jak czynić cuda nie ruszając się z fotela, spacerując po górach, machając, defilując, uśmiechając się dobrotliwie”
    Nie ruszał się z fotela, ale spacerował po górach czy defilował?
    Boże…”

    Co jest skomplikowanego w tym że większość czasu spędzał w fotelu ale czasem też szedł na spacerek w góry, machał, defilował i usmiechał się. Podejrzewam że część tych rzeczy robił jednocześnie. Poza siedzeniem w fotelu i spacerami po górach, ale średnio inteligentny szympans by sie tego domyślił.

    „Jeśli uważasz, że nie robił nic dla świata czy dla naszego kraju (przed i po rozpadzie ZSRR) to po prostu czuj się potępiony.”

    A Co Takiego Konkretnego Zrobił? Poza paroma defiladami i duchowym wsparciem. Skakał przez płot? Obalał osobiście komunizm? Normalnie czuje się cholernie potępiona, wręcz stępiło mnie totalnie.

    „pisanie na pokaz”

    Ehm takie jedno, skoro pisze bloga i ten blog nie jest ukrywany przed światem na moim domowym komputerze to raczej pisze na pokaz :P

    „Kompletnie nie szanujesz tego kim On może być dla wielu ludzi.”

    No ba. I krzyży, obrazków świetych i masy innych dewocjonaliów też nie. A pewnie czymś są dla wielu ludzi.

    „Dla mnie jest autorytetem i wzorem do naśladowania, ale dla wielu ludzi, którym pomógł w sposób szczególny jest prawdziwym Ojcem i niezaprzeczalnie Świętym.”

    Dorośnij. O ile mi wiadomo to on by mógł być raczej twoim dziadkiem, a o świętych nic nie wiem.

    „Nie musisz mieć takie stosunku do niego jak wieluuu(szkoda mojego czasu na pisanie miliardów „u”) ale przynajmniej nie pisałbyś o czymś tylko dlatego by mieć notkę sławną i oryginalną.”

    Miliardów? Facet Miliardy ludzi nawet nie wiedza jak rozszyfrować to JP2 :P Dlaczego mam nie pisać? Katole zabronili?

    Niemalże boli. Ja rozumiem wiele – w wielu przypadkach aborcja to faktycznie przesada, bo mnie sie wpadło i mnie sie nie chce. Są jednak przypadki – takie jak przypadek tej 14 letniej zgwałconej dziewczynki – gdzie jest niezbędna. Dla niej ciąża to nie tylko problem psychiczny – 9 miesięcy z pasożytem w srodku – ale i fizyczny, dziewczyna to jednak dziecko jeszcze i taki stan jej po prostu szkodzi. Ale nie płód jest najważniejszy, co z tego że matka może umrzeć bądź ciężko przechorować. Ksiądz i armia dewot dzieci widać nie mają (z księdzem nic nie wiadomo, może mieć), więc nie rozumieją.
    Może skoro tacy chętni to niech któraś urodzi dzieciaka za te dziewczynke?
    Tak czy siak sprawa jest prosta – głupota księżulka i dewot kwalifikuje sie na prokuraturke. Za co? Raz że wtrącając sie w nie swoje sprawy musieli pomówić rodziców dziewczynki i złożyć fałszywe zeznania – w celu odebrania praw rodzicielskich trza mieć coś ponad pieprzenie dewot i moherów. Dwa – prawo do aborcji dziecka będącego wynikiem gwałtu istnieje, i jest prawem każdej ofiary gwałtu.
    Na głupote paragrafów nie ma a szkoda…

    Wiecie ja myśle że bicie dzieci – w sensie kary za bardzo poważne przewinienie którego po prostu nie da się inaczej ukarać (a takie przypadki występują może ze dwa razy w życiu każdego dziecka, poza przypadkami szczególnymi) jest dobre. Ale jeśli jest to klaps/bądź jeden mocniejszy cios. A nie katowanie bo tak. Bez powodu. Albo z głupiego powodu. Nie zjedzenie obiadu, nieodrobienie pracy domowej czy u malucha po prostu płacz (bo głodny, bo samotny) to nie jest powód do bicia. Bicie to zawsze ostateczność (bo przemoc jakakolwiek jest ostatecznością). Ale przemoc do dzieci to nie jest Tylko bicie. Bicie to zaledwie wierzchołek góry lodowej. To także wyzywanie, robienie z dziecka ofiary (jesteś gorszy, taki czy owaki), zaniedbywanie i tak dalej. Samo oglądanie pijanego rodzica to już jest forma przemocy – to krzywdzi psychikę nie ciało. Sama dyskusja bić czy nie bić nie ma sensu jeśli sie nie zastanowimy – nie bicie prowadzi do bezstresowo wychowanych młodych ludzi bez norm (bo nie wiedzą że jeśli sie zrobi coś naprawde paskudnego to to zaboli… że będzie kara). Bo gdzie sie niby tego mieli nauczyć? A druga strona to dzieci bite bo tak. Bo rodzicom nie zależy na nich, a dzieci mają tylko dlatego że nikt im nie powiedział że istnieją tabletki i gumki. Te dzieci im przeszkadzają. Dlatego dzieci muszą cierpieć – bo przecież taka „matka” i taki „ojciec” też cierpią. Najpierw 9 miesięcy ciąży a potem jest gorzej…. imho takich ludzi należało by po prostu prewencyjnie sterylizować. Paskudne i zalatuje Hitlerem, ale ludzie ci naprawde nie powinni mieć dzieci (ani zwierząt). Co więcej często nie powinni także mieszkać tam gdzie mieszkają inni normalni ludzie. Bo sie po prostu nie nadają. Niewiem dlaczego, może to jakiś defekt psychiczny, genetyczny, błędy wychowacze ich rodziców… a może po prostu musi tak być że część ludzi musi być aspołeczna, brutalna i niegodna życia wśród ludzi. Innych ludzi. Ale to że ich dzieci cierpią to też wina głuchoty otoczenia. Lepiej olać, głośną muzykę od 6 do 22 przeżyć z zatyczkami na uszach albo gdzieś indziej… byleby nie patrzeć na ból i cierpienie niewinnych dzieciaków które jeśli dożyją mają szanse zostać takimi samymi troglodytami jak ich rodzice (zwykle matki, bo ojca to nawet sama matka nie kojarzy). Może czasem warto zareagować? I ocalić jedno inteligentne istnienie od przejścia w tryb Homo Sapiens Absurdus.

    Najpierw zastanówmy sie co to jest religia. Co to jest wiara. Czy w ogóle potrzebujemy jakiejś wiary. Oczywiście dziecko tego nie wymyśli, ale też i ono niezbyt potrzebuje jakiejś wymiernej wiary – dla niego „bogami” są rodzice, a potem inni dorośli. To oni jako ci więksi i mądrzejsi pokazują młodemu droge. Nie zawsze mają racje – ale o tym człowiek dowiaduje się dopiero gdy dorośnie. Zaś wiara… wiara to sprawa prywatna, albo sie chce ją mieć albo nie. Nie mozna jej narzucać bo to rodzi patologie – fanatyzm, mylne wyobrażenie o świecie (moja religia jest super a każda inna jest zła – bo nie znam żadnej innej wiary i nie widze powodu żeby w ogóle poznawać). Nie zapominajmy że samo doczytanie o cudzej religii nie sprawi że nagle zaczniemy ją wyznawać… a chrzty, komunie i inne robione tylko dlatego że wszyscy tak robią… zastanówmy się – chrzest i komunia to dziś takie święta dla świętowania. Naprawde niewielu ludzi traktuje je powaznie, dla większości to tylko jeszcze jedna okazja by zapić i sie pobawić. A religia to nie zabawa. Religia musi być:

    1. Świadoma
    2. Prawdziwa
    3. Szczera
    4. Nasza

    Dziecko nie zrozumie religii ani przesłania wiary. Nie zrozumie też ateizmu czy panateizmu. Dla niego Bóg to tylko słowo, 8-latek w komuni świętej, nie widzi niczego świętego… on widzi prezenty. Zaś robienie z malucha od małego katolika (lub innego wyznaniowca) zwykle rodzi patologie – w skrajnych przypadkach nawet ciężką chorobe psychiczną, którą „oświeceni” klechowie mogą wziąć za opętanie (wide przypadem Michel). Dziecko wychowywane neutralnie, w przeświadczeniu że nie ma złej wiary, są tylko źli wyznawcy – będzie dobre. I potem samo dokona wyboru, czy potrzebny mu bóg (i jaki) czy też nie.

    Kredyt, karta kredytowa (z banku czy marketu). Fajna sprawa kupujesz, potem płacisz. Jeden haczyk – kupujesz jak zwykle nie masz kasy. Jak ci sie nie daj boże powinie potem noga i nie będziesz miał kasy w ogóle to masz przesrane.
    Kredyt – dla kogoś kto napewno wie że nagle nie zostanie na lodzie zdługami. Bo synonimem słowa kredyt jest dług. Nie spłacisz, zapomnisz, zabraknie ci – masz dług. A bank to nie kolega nie będzie za tobą chodził i prosił tylko zrobi ci paskudny numer i np. naśle komornika…
    Ale fajny ten kredyt nie? Nie kredytuj się, żyj wolnym bez debetu :P

    Sprawa żołnierzy oskarżonych o ludobójstwo jest dziwna. Raz że przepraszam bardzo – to są żołnierze, pojechali na wojne (a nie na grzyby), sprzęt polskiej armii jest taki jaki jest a żołnierz ma wykonywać rozkazy. Jak ich nie wykona to ma problem. Ale uwaga jeśli je wykona i przypadkiem stanie sie taka tragedia to kto jest winny? Ten kto planował akcje, i miał ją tak zaplanować żeby nikt niewinny nie ucierpiał, sprawdzić czy w ogóle można takową akcje wykonać (bo może po prostu nie dało sie tego zrobić bez niewinnych ofiar – bywa i tak), czy żołnierz który zasadniczo nie jest od myślenia. A od wykonywania rozkazów. Czy mu sie ten rozkaz podoba czy nie. Owszem ideałem jest żołnierz który może/umie sie postawić, ale sorry stawiać to sie można na poligonie. Na wojnie jak sie postawisz to raczej masz gwarancje że wrócisz do domu i będziesz bezrobotny, koledzy powiedzą że jesteś tchórzofretka i tyle. Tam nikogo nie obchodzą twoje skrupuły, opór czy strach. Dlatego właśnie imho nie powinno się ciągać po sądach żołnierzy a ich przełożonych. To oni wydali rozkaz, a żołnierze tylko ten rozkaz wykonali. Zresztą to jest wojna. Tylko ktoś wychowany na tv może myśleć że te ofiary z NK to jedyne cywilne ofiary w całej tej wojnie. Nie. One są – zabijają i amerykanie i nasi i ich czy inni. Przypadkiem. Co innego napaść i zabić z rozmysłem bo tak. Co innego mieć rozkaz i przypadkiem kogoś trafić. Żołnierz oczywiście powinien umieć reagować, ale z drugiej strony jeśli będzie wpadał w depresje za każdym razem jak kogoś niewinnego przypadkiem zastrzeli (na wojnie to sie zdarza często) to co? To sam zginie. To są twardzi faceci nauczeni że albo będą jak skały albo ich ktoś zastrzeli bo sie zawachają. Zwłaszcza ze tam i cywile mogą być uzbrojonymi po zęby bandziorami (jak wszędzie indziej), dzieci mieć pod ubraniami bombe… chwila wachania i jesteś trup. Nie wykonasz rozkazu – masz przesrane. Wykonasz rozkaz i coś sie stanie – masz jeszcze bardziej przesrane.
    Będą jeszcze jacyś ochotnicy?

    Prosze z powagą :P (komentarze w nawiasach)
    Znaki opętanego prawdziwe te są:

    1. Jeśliby koźlęciny przez 30 dni jeść nie chciał. (Cholera wychodzi na to że ciężko nie znaleść nie opętanego :P)
    2. Jeśli ma oczy straszne, członki słabe. (Cóż to normalne u ekshibicjonistów, członek słaby ale uoczy straszne)
    3. Jeśli nie chce mówić psalmu: „Miserere mei Deus” („Boże, zmiłuj się nade mną”) etc., (YYYYY)
    4. Jeśli mówi językiem cudzoziemskim nie nauczonym. (Jak 3/4 naszego sejmu i senatu, prezyden i premier… mamy sie bać?)
    5. Jeśli na czytanie nad nimi egzorcyzmu strachają się kapłana i ręki jego. (Ciężko znaleść kapłana z pacynką)
    6. Od niektórych wychodzi zimny wiatr. (Znaczy się jak ktoś puszcza bąki to jest opętany? Dzifny jest ten świat)
    7. Niektórych głowa dziwnie ciąży. (Studenci i maturzyści…. egzorcysta czeka!)
    8. Innym mózg ściśniony bardzo zdaje się. (Jak wyżej)
    9. Innym coś się zdaje rzucać w żołądku, jak gałka albo wąż, jaszczurka, żaba, skąd womity ciężkie. (Kac…)
    10. Innym brzuch się zdyma jako bęben. (Ciąża… ciekawe co ma do tego ksiądz :P)
    11. I to znak opętanego: serca ściskanie, rzucanie się jak ryba w której części ciała. (Ani chybi zawał)
    12. Przechodzenie od głowy do nóg, od nóg do głowy jakiegoś wiatru. (Orkan)
    13. Znaki bywają czarne, napuchłe gęby, gardła podnoszenie, nadymanie. (Trzeba przestać dusić)
    14. Na pytanie hardo odpowiadają. Spytani często, choć przymuszeni, gadać nie chcą. (Oddać do lepszego śledzczego)
    15. Czasem nad miarę dyskursują (rozprawiają), ale nie wiedzieć, co by to był za dyskurs. (Cholera znowu ci politycy)
    16. Sen miewają cudnie twardy i jakby byli bez zmysłów, często się prezentują. (Znaczy się zmazy nocne? Aj Aj biedni faceci)
    17. Często się czegoś nagle lękają. (Ludzie! Nie lękajcie się… bo was napadnie egzorcysta i umrzecie z głodu i przemęczenia!)
    18. Różnych zwierząt, bestii głos naśladują, jako to ryczenie lwów, niedźwiedzi, wołów, szczekanie psów, kwiczenie, beczenie etc. (nie bawić się z dziećmi… nigdy w ten sposób)
    19. Zębami zgrzytają, jak psy wściekłe zapienią się. (Objawy wścieklizny)
    20. Idą nad jakie przepaści, na drzewa, mury. (Samobójcy)
    21. Od ręki na sobie cudzej położonej czują coś albo zimnego, albo gorącego, albo ciężkiego. (Co mnie macasz łapy masz zimne!)
    22. Położenie na sobie relikwii sekretnie czują, każą odrzucić, smrodem nazywając. (Jeśli ta relikwia była ciut nieświeża to sie nie dziwie… kto by chciał byc macany przez czyjes płucka?)
    23. Wszelkie rzeczy duchowne, święcone mają w nienawiści, osobliwie księży, egzorcystów; w kościół wnijść nie chcą. Krzyża, wody święconej, ewangelii, pasji czytania tak nie lubią, że się zżymają, rzucają jak na torturze, pocą się, zgrzytają, w zmysłach tępieją, pomieszanie wielkie pokazują, na ziemię padają. (Padaczka…)
    24. Będąc z natury prości, nieuczeni, litery nie znający, jeśliby głębokie, wysokie rzeczy interpretowali, innych sekreta rewelowali (wyjawiali), grali na instrumentach, prorokowali, różnymi mówili językami: jeśliby coś nad moc, naturalne siły, co supernaturalnego czynili, wtedy prawdziwie są opętanymi. (Cholera kto dzisiaj jest nie opętany?)

    Istnieje cała masa stron typu kliknij guziczek, pomozesz komuś. Wyślij sms pomożesz komuś. Prawda jest brutalna – dupa nie pomożesz, to tylko zwykle tricki na poprawe obrazu firmy. Nie byłabym taka pewna czy cokolwiek konkretnego sie tam zbiera. A jeśli nawet sie zbiera to czy faktycznie po to by pomóc komuś? A nie tylko poprawić swój image.
    A pomóc można niestety tylko w jeden sposób, bez pośredników (którzy zabiorą coś dla siebie a zostanie 1% dla potrzebujących), własnymi rękami.
    Czasem trzeba postać przy garach i rozlewać zupe w jadłodajni dla tych którym w życiu nie wyszło.
    Czasem zrobić zbiórke bo dzieciaki z biednych rodzin poza jedzeniem potrzebują też ubrań, książek do szkoły, przyborów szkolnych, zabawek czy też czegoś tak durnego jak wycieczki do kina, do zoo czy gdzieś indziej np. do Zakopanego zobaczyć góry. Tutaj trzeba samemu coś zorganizować, zebrać, sponsorzy? Taak ale oni dadzą ci tyle co nic a tym masz sie obkleić ich logiem.
    Ludzie którzy z powodu choroby mają problemy z tak głupimi rzeczami jak zrobienie zakupów, dojechanie gdzieś, posprzątanie domu, a są sami i nikt im nie pomaga. Im też można a nawet trzeba pomóc, nawet jeśli nie zawsze chcą – czasem trzeba po prostu troche się hmm namęczyć :P
    Samotne osoby w podeszłym wieku to też nie Yeti. Trzeba im zrobić zakupy, wozic do lekarza, dom sprzątać, pranie zrobić. Boli. I jakby nie patrzeć łatwiej kliknąć na guziczek…
    To tylko trzy przykłady, bo naprawde można robić dużo. Trzeba tylko chcieć. To jest dobroczynność, a nie klikanie na guziczki i liczenie na to że to cokolwiek da. A sytuacja masy ludzi nadal leży i kwiczy.
    Pomyśl czasem o tych wszystkich ludziach obok ciebie. Może potrafisz im pomóc? Tylko ci sie nie chce…


    • RSS